Ve'nevri

#1
Ve'nevri
Ven, Ver, Orilca

Wiek
Dziewięć lat




Wygląd

Ven jest sporą i ciężką waderą. Jej umaszczenie jest dosyć jednolite - przeważa ciemna szarość, jedynie pysk, ogon i łapy są w nieco jaśniejszym odcieniu. Sierść jest gęsta i dobrze ukrywa blizny po wielu stoczonych walkach. Czarne pazury i śnieżnobiałe kły są zdrowe, choć nie tak mocne jak dawniej. Oczy wadery są fiołkowe, lecz po dokładnym przyjrzeniu się im można zauważyć, że nie są to ślepia zdrowego wilka. Niemal zawsze patrzą one w nicość, bowiem Ven jest ślepa i musi radzić sobie bez wzroku, polegając na pozostałych zmysłach. Ve'nevri używa dwóch barwników o kolorze brudnego różu, pozyskuje je według tradycyjnych receptur, które wyjawiła jej babka. Ciemniejszego używa do barwienia końcówek futra - jest to zajęcie męczące, ale dające dobre rezultaty. Jaśniejszym maluje łapy, dwie kreski pod oczami, linię dzielącą jej pysk na pół oraz futro na brodzie. Oba barwniki są bardzo trwałe, więc ten zabieg musi wykonywać jedynie raz na miesiąc.



Charakter

Ven, przez lata swojej wędrówki, nauczyła się skrywać swój prawdziwy charakter pod maską biednej, potulnej, ślepej staruszki. Wadera uczyniła ze swojego kalectwa metodę do osiągania celu. Większość wilków, jakie napotkała, lekceważyła niewidomą, wychudzoną biedotę, która - padając do łap - błagała o pożywienie i schronienie. Ven jest mistrzynią gry aktorskiej, zdolna do odegrania każdego przedstawienia, jakie zapewni jej przetrwanie. Jednak ta pozornie nieśmiała, cicha i uległa wilczyca potrafi pokazać pazury! Ver nienawidzi wyśmiewania się z ślepoty, lekceważenia jej ofert pomocy i chamskiego zachowania wobec wader. W słusznej sprawie będzie walczyć zajadle do ostatniej kropli krwi. Ma swój honor i nie pozwoli sobą pomiatać. Lubi nawiązywać nowe znajomości, choć rozmowa z basiorami nieco ją peszy, a do samych samców nie ma zbyt wielkiego zaufania.



Historia

Ve'nevri urodziła się w zwyczajnej rodzinie, w zwyczajnej watasze, jako zwyczajny, zdrowy szczeniak. Jej imię w języku tamtejszych wilków tłumaczy się jako ,,Orlica" - wadera, będąc szczenięciem, nie posiadała pięknego głosu, ba, brzmiał on jak orle skrzeczenie. Dzieciństwo upłynęło jej na beztroskich zabawach, przerywanych jedynie tymi nieszczęsnymi dniami, kiedy musiała chodzić do wilczej szkółki. Wyrosła na piękną wilczycę, choć o typowym umaszczeniu, stąd nie wyróżniała się zbytnio z tłumu potencjalnych żon. Z braku męża, a co za tym idzie - nudy, zaczęła pochłaniać wiedzę na temat uzdrawiania, a potem stosować ją w praktyce. W wieku czterech lat dalej nie miała partnera - do tej pory zastanawia się, czy to naprawdę był przypadek. Od tej pory zaczęła barwić swe futro, jednocześnie szkoląc się na uzdrowicielkę pod pilnym okiem swojej babki. Po kolejnym roku oczekiwania i trzepotania zalotnie rzęsami wpadła w oko basiorowi o imieniu, które Ven chce zapomnieć. Miesiąc później wataha świętowała już hucznie ich zaślubiny. Żyła spokojnie, z kochającym mężem, który zapewniał jej wszystko. Do czasu pierwszego miotu... Ven do tej pory pamięta wyraz jego pyska, gdy wśród brązowych, beżowych i szarych młodych zauważył jego. Miał na imię Keiran, a jego jasnobrązowa sierść wyraźnie odznaczała się wśród burych futer reszty miotu. Z trudem przekonała męża, że to przypadek, że była mu wierna, że jest ojcem szczeniąt. Uwierzył jej, a tak przynajmniej wydawało się Ver przez większość życia. Nie wszyscy jednak zaakceptowali Keirana. Niemal cała wataha naciskała na Ve'nevri, by porzuciła malca, argumentując, że jest najsłabszy z miotu i nie przetrwa. Którejś nocy uległa namowom większości. Wzięła delikatnie szczenię do pyska i ruszyła w las. Błąkała się wśród drzew, nie potrafiąc porzucić go i tym samym skazać na śmierć. Wtem przez zagajnik przebiegł rozpaczliwy skowyt. Ven pobiegła w tym kierunku, mając przeczucie, że to dobry pomysł. Po chwili biegu zauważyła jakiegoś wilka, wyjącego nad małym ciałkiem. Wymamrotała pożegnanie i przeprosiny w stronę Keirana, postawiła go i popchnęła w stronę obcego, po czym pobiegła z powrotem, do swojej watahy, wiedząc, że jest potworem. Potworem, który porzuca własne szczenięta. Do tej pory nie potrafi sobie tego wybaczyć...
Jej mąż zaczął się coraz bardziej od niej oddalać, spędzając więcej czasu z jakąś białą waderą niż z Ven i szczeniakami. Dopiero gdy została otruta kawałkiem mięsiwa, przez które straciła wzrok - o ironio! - przejrzała na oczy. Zrozumiała, że w sercu dawnego ukochanego nie ma już dla niej miejsca. Sądziła jednak, że może jeszcze do niej wróci, dlatego nie powiedziała mu o tym, co o nim sądzi.
Nie wrócił. W dodatku podburzył resztę watahy przeciwko niej. Wygnali ją, mimo tego, że pomogła niezliczonej ilości rannych. Bo była ślepa, więc nie mogła się już do niczego nadać. Najlepiej by było, jakby sobie wykopała grób i się w nim położyła.
Odeszła z podniesioną głową, targana emocjami, z chęcią zemsty.
Odeszła, mając za przewodnika jedynie swój wyostrzony węch, słuch, dotyk i smak.
Po latach błąkania się trafiła na spokojne, pełne pożywienia ziemie Konkordii.
Idealne miejsce, żeby przeżyć godnie resztę swojego życia.

Kariera
Ve'nevri posiada sporą wiedzę na temat ziół. Zna się też na leczeniu i asystowaniu przy porodach. Gdy wreszcie osiądzie gdzieś na stałe, z pewnością poświęci resztę swojego życia na pracę na rzecz innych.
Samotny wilk > Szepczący Cień > Wyznawczyni Jelenia



Rodzina

Ve 'nevri woli nawet nie wspominać swojego ,,dobrego męża". Taką samą opinię ma o swoich rodzicach i dziadkach - gdy tylko straciła wzrok, skończyła się ich miłość. Potomstwo zostawiła w dawnej watasze, nie ma teraz z nim kontaktu. Wadera ciągle szuka kogoś, o kim mogłaby powiedzieć, że jest jej rodziną.







Relacje
Pozytywne
- Keiran - jej syn. Była przekonana, że zginął. Co prawda, basior jej nie pamięta, ale Ven wciąż dąży go matczyną miłością.
- Thasis - córka, która jako jedna z nielicznych najpierw słuchała, a potem osądzała. Liczy na to, że jeszcze się spotkają jak za dni w rodzinnej watasze.
- Wrzosowy Poranek - razem z nią zdecydował się zostać Wyznawcą Jelenia. Od samego początku darzy go sympatią.
- Sharan - choć znała ją bardzo krótko, mają ze sobą wiele wspólnego. Ufa jej, choć sama nie wie czemu.
- Zapomniana Melodia - miła wadera, która troszczyła się nią za czasów, kiedy była niewidoma. Lubiła ją, ale wilczyca jest już przeszłością. Ve 'nevri ma do siebie o to wyrzuty. Czas jeszcze nie uleczył ran.
Neutralne
- Konwaliowy Sen - albinoska od razu zwróciła jej uwagę, ale nie zdołały się bliżej poznać
- Vune i Kune - są przyjaciółmi jej córki, więc i ona odnosi się do nich z sympatią
- Drake - bardzo tajemniczy basior, nie wie o nim prawie nic, ale ich relacje nie są wrogie
Negatywne
- Lokatt - nie ufa wilkom, które skrywają swoje prawdziwe uczucia i kłamią prosto w oczy. Uważa ją za sukę i skrycie pragnie otruć. Cieszy się, że nie musi już jej więcej widzieć na oczy.
- Muuaji - jej opinia o basiorze jest zbyt niecenzuralna, by ją tu zamieścić

Początkowe rozdysponowanie statystyk (25 - dorosły, 15 - szczenię):25
Atak: 0
Zręczność: 0
Magia: 25
Ostatnio zmieniony niedziela 20 lis 2016, 14:10 przez Ve'nevri, łącznie zmieniany 4 razy.

Ve'nevri

#2
Statystyki postaci:
Atak: 0
Zręczność: 10
Magia: 30

Posiadane umiejętności: Zamieć (Magia), Lecznicza aura (Magia), Zew natury (Magia), Skażenie (Magia)

Wykonane zadania:
Świeża krew - 28.04.16 - 10 PD - link
Event - "Vis Pacem, Para Bellum" - 13.02.16 - 30 PD - link
Event "Rozłam" - 30.09.16 - 20 PD - link
Zbieracz - 19.03.17 - 10 PD - link
Inicjacja - 19.03.17 - 15 PD - link
Pomocna dłoń - 19.03.17 - 15 PD - link
Powołanie - 19.03.17 - 20 PD - link

Suma punktów doświadczenia:
120 (poziom 1)

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron