Rhiamon

#1
Rhiamon
Zwiastun kłopotów

Wiek
Liczy sobie 4 lata




Wygląd

W budowie do wyjątkowych nie należy. Jedyne, czym się odznacza to wzrost. Była wyższa od pozostałych wilków, które niegdyś znała, zawdzięczając to wysokości swojego ojca. Ma lekką budowę ciała, która daje pozory słabości. Co uważniejszy obserwator dostrzega jednak zwinność w każdym kroku wadery i pewność jej każdego ruchu. Śnieżnobiałe kły błyszczą jeszcze bardziej na tle szarego, miejscami ciemniejszego umaszczenia. Futro ma nieco dłuższe niż przeciętne. Do cech charakterystycznych należą także jej atramentowe oczy, które onieśmieliłyby niejednego wilka. Rhiamon jest niezwykle urodziwa, co odziedziczyła po matce, jednak nigdy nie zdawała sobie z tego sprawy.



Charakter

Charakter Jest bardzo powiązany z jej historią. Każdy, kto zamieniłby z nią chociaż parę zdań zauważy od razu, że dominuje w niej egoizm. Nie interesuje się w najmniejszym stopniu innym jednostkami. Jest skupiona wyłącznie na sobie i na swoim przetrwaniu, jak typowa oportunistka. Jeśli zauważy jakąkolwiek okazję, żeby osiągnąć coś łatwiej, szybciej lub więcej, nawet czyimś kosztem, z pewnością jej nie odrzuci. Jej ambicją, jeśli znajdzie inną watahę, jest być jak najwyżej - szczególnie po tym jak nisko musiała być przez całe swoje życie. Nigdy nie miała wyznaczonego kierunku, nie szuka zemsty, miłości, zaginionej rodziny. Samo słowo „rodzina” wywołuje w niej niesmak, nie traktuje jej poważnie. Zdaje sobie jednak sprawę, że w grupie potrafi osiągnąć więcej niż w pojedynkę. Podchodzi z dużym dystansem do każdej nowo poznanej osoby. Mimo wysokiej inteligencji, potrafi podejmować lekkomyślne decyzje. Nie jest zdolna do zaufania komukolwiek, a tym bardziej do miłości. Myśl o własnym potomstwie ją przeraża, prawdopodobnie byłyby to jedyne istoty, na których by jej zależało, a nie może sobie pozwolić na żaden balast.



Historia

Początki tej historii sięgają 3 lata wstecz, gdzie nie tak daleko krainy Axis Mundi istniała nieduża wataha, o modelu hierarchicznym przypominającym harem. Liczył się tylko jeden basior, najsilniejszy ze wszystkich – wyróżniał się dużą siłą i ponadprzeciętnym wzrostem. Wokół siebie miał całe stado wader, które wykorzystywał do powiększania ich nielicznego grona. Żaden inny samiec nie mógł ich tykać, zajmowali się oni głównie polowaniem i wykonywali polecenia alfy. Wszyscy adorowali przywódcę, nie mieli jak się z nim równać.
W watasze tej była również jedna piękna wilczyca, która nie chciała być jak inne. Wykorzystując swoją urodę postanowiła ubiegać się o względy alfy. Po paru tygodniach uwodzenia i przymilania się, udało jej się zyskać jego uwagę. Została mianowana na jego oficjalną partnerkę, inne wadery musiały stać w kolejce za nią. Nigdy nie została mianowana samicą alfa, ale wszyscy starali się ją tak traktować.
Pierwszy miot okazał się dość rozczarowujący. Urodziło się tylko jedno szczenię i ku niezadowoleniu przywódcy nie był to basior. Tak czy inaczej, postanowił uznać ją za następcę po jego śmierci. Nazwał ją Rhiamon i był to dla nowonarodzonego szczenięcia początek walki o przetrwanie. Jej ojciec zabronił komukolwiek udzielania jakiejkolwiek pomocy młodej waderze, uznał że jeśli po jego śmierci ma zastąpić go płeć przeciwna, niech zasłuży sobie na to walcząc o swoje. Przez jakiś czas pozwalał matce karmić szczenię, ale sielanka nie trwała za długo, Rhiamon musiała odkupić swoją zbrodnię nie bycia samcem. Z początku sprawa wyglądała fatalnie, zawsze była ostatnia w kolejce po jedzenie, co chwila zostawała z tyłu kiedy wataha podróżowała, często też gubiła się i dreptała w rozpaczy czekając na śmierć. Ledwo udało jej się wiązać koniec z końcem, ale kiedy nabrała doświadczenia, stawała się silniejsza od wilków w jej wieku. Urodę odziedziczyła w dużym stopniu od matki, więc była też atrakcyjna. Alfa wydawał się być niezbyt zadowolony tym faktem, miał skrytą nadzieję, że jego córka nie przeżyje pierwszego tygodnia. Ku zdumieniu wszystkich wadera stawała się coraz bardziej samodzielna, wyrobiła respekt u dużej części stada. Wataha zaczęła powoli traktować ją jako rzeczywistego następcę.
W wieku 2 lat, zdarzyło się jednak coś niezwykle przerażającego dla Rhiamon. Jej matka zaszła w kolejną ciąże, a w oczach jej ojca widać było wyraźną satysfakcję z tego powodu. Po dwóch miesiącach musiała przepychać się między wilkami żeby zobaczyć drugi miot jej matki. Pięć szczeniaków, wszystkie były małymi, włochatymi basiorami. Alfa obdarzył ją triumfalnym spojrzeniem. Nie słuchała kiedy zaczął przemawiać. Wiedziała doskonale jakie będą jego słowa. Nic niewiedzące szczeniaki zostały sukcesorami mając priorytet przed nią, a kiedy dorosną sam zadecyduje, który z nich zostanie przywódcą. Widziała, że jej matka była za bardzo zachwycona jej nowym potomstwem żeby poświęcić jej jakąkolwiek uwagę. Wszystko na co pracowała przez całe życie zostało zniszczone. To, w jaki sposób traktowali ją od urodzenia, zbudowało w niej ogromną ambicję, a kiedy zyskała uznanie, odsunięto ją od tego co jej obiecano.
Bardzo szybko wykalkulowała co powinna zrobić. Przecież to oczywiste. Może nawet jej ojciec chce ją w ten sposób sprawdzić? Przecież przywódca musi być bezwzględny. Powtarzała to sobie rozrywając na strzępy dwójkę jej braci, których znalazła nocą oddalonych od ich rodziców. Uznała, że nikt jej nie usłyszał, więc zaczęła powoli zbliżać się do jej matki, u której znalazła trójkę pozostałych szczeniaków. Teraz nie było opcji żeby zrobić to po cichu, liczyła się szybkość. Kiedy złapała jednego z nich, w jej pięknych oczach malowało się szaleństwo i wściekłość. Każdy, kto zobaczyłby w tej chwili Rhiamon z pewnością zawahałby się zanim by spróbował ją powstrzymać. Tyczyło się to także jej ojca, który zbudził się zaalarmowany skowytem zbudzonych szczeniaków. Był to chyba pierwszy raz kiedy zobaczyła w jego oczach przerażenie. Jednak po chwili zmieszania przyjął postawę gotową do walki i zawył głośno budząc pozostałe wilki. Kiedy Rhiamon upuściła martwego już szczeniaka, większość watahy stała już na nogach i szykowała się do ataku. Dopiero teraz zaczęła trzeźwo myśleć. Wiedziała, że jeśli teraz nie ucieknie, zostanie zmiażdżona przez przeważające siły przeciwników. Była szybsza od innych. Uciekając zauważyła coś, co obudziło w niej nową siłę. Potężny alfa staje się słaby. Był wolniejszy od pozostałych goniących za nią wilków, widziała u niego zmęczenie. Przez lata nie musiał nic robić, jego wataha podawała mu jedzenie, broniła przed zagrożeniami. Widziała zawahanie u pozostałych, którzy również to dostrzegli.
Kilka dni zajęło jej zrozumienie, co się stało tego dnia. Nie powinna była zabijać szczeniaków, prawdopodobnie była to najgorsza decyzja w jej życiu. Jej bracia w niczym nie zawinili, natomiast ich ojciec był prawdziwym wrogiem. Gdyby zabiła go, kto wie, może wilki, widząc, że ich przywódca ginie, uznaliby ją za najsilniejszą. Teraz jednak nie było czasu na gdybanie. Miała nadzieję, że dane jej będzie trafić w lepsze miejsce, spotkać lepszą watahę, gdzie będzie nagradzana odpowiednia za jej osiągnięcia. A wiedziała, że może osiągnąć dużo.
Po dniach ucieczki w końcu pozwoliła sobie na dłuższą chwilę odpoczynku. Zbieżność losu zadecydowała, że spotkała tam szczenię, które znała z jej poprzedniego stada, a wraz z nim jego opiekunkę. Tamta zaprowadziła ją na tereny Watahy Wędrowców, gdzie Rhiamon miała nadzieję na nowy start.

****


Co prawda udało jej się dołączyć do watahy oraz spotkać znajomą twarz w postaci wilka z jej byłego stada. Sama do końca nie wiedziała skąd utworzyła się silna więź między nimi. Nie była to relacja basior – wadera, gdyby musiała ją jakoś określić, nazwałaby Płomienia bratnią duszą, którą musi się opiekować.
Nowy start szybko stał się porażką, gdyż jej wataha szybko zmalała w liczbach, dodatkowo wojna z wrogim stadem siedziała tuż za rogiem. Minęło parę dobrych miesięcy, po których z sukcesem obronili się przed Hordą z klifów. Wojna była dla niej dewastująca, czuła jakby zapłaciła za nią życiem, jakby nie miała już mieć energii do końca swoich dni.
Jednak znów zdarzyło się coś nieoczekiwanego. Potężna siła wydawała się wręcz wyganiać ją jak najdalej od nowego domu i pchać w bliżej nieokreślonym kierunku. Nie potrafiła odpowiedzieć, dlaczego udała się akurat w tym kierunku i w którym momencie otaczający ją świat tak nagle się zmienił. Znów znalazła się w nowej krainie. Kolejna szansa? Magia? Może umarła a to jest jakaś wizja pośmiertna? Jeszcze nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie. Wiedziała tylko, że sama dłużej sobie nie poradzi.


Kariera
Samotny wilk > ...



Rodzina

Brak.







Relacje

Pozytywne
- Płomień - jedyna znajoma twarz, z nikim nie ma tak silnych więzów.
- Lotar - przyjął postawę godną przywódcy i dzięki współpracy udało im się razem odepchnąć atakujących watahę Wędrowców
- Sharan - wszyscy sojusznicy na polu bitwy na zawsze zostaną w jej pamięci
- Malakai - nie mogła zapomnieć jego uzdrawiającego zaklęcia w tak krytycznym momencie walki
-
Neutralne
-
Negatywne
- Revirell - nigdy nie zapomni jej złamanej obietnicy. Obietnicy nowego domu, opieki pod dobrym przywództwem. Porzucona wataha tuż przed jej najtrudniejszym momentem świadczy o zdolnościach przywódczych samej alfy.


Początkowe rozdysponowanie statystyk (25 - dorosły, 15 - szczenię):
Atak: 10
Zręczność: 15
Magia: 0

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron